Będzie o dużych, mniejszych, skrzywionych, słodkich, nieco przetrąconych, pochłanianych w całości i wykrzywiających miny pań, niedoskonałych, ale cieszących oko.
Ona, wybrała się wczoraj na szalony wieczór panieński. Przygotowania do niego zaczęła nie od mejkapu i przygotowania niebotycznych szpilek, a od formowania kruchych ciasteczek o znaczącym kształcie.
Składniki
35 dag mąki (+do podsypania)
17 dag margaryny
10 dag cukru
2 żółtka
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
1 mleczna czekolada
Ona składniki (za wyjątkiem czekolady) połączyła, a ciasto włożyła na pół godziny do lodówki. Po tym czasie On zadbał o ciepło domowego ogniska i rozpalił piekarnik, a Ona rozpoczęła wałkowanie i wykrawanie.
- Wyglądają niczym kostki - zawyrokowała Kumpela, do której Ona na szybko podrzuciła dokumentację zdjęciową.
- Zrób dla niej bardziej mięsiste - poradził On.
Ciacha Ona wrzuciła na aluminiowej folii do pieca na ok. 10 minut - aż się zarumieniły.
Gdy przestygły, pomalowała je roztopioną mleczną czekoladą.
Do takich ciastek trzeba mieć podejście. Dziewczyny nie zawiodły. Zęby - jak się okazało - też się przydały.
Jak widać, największym powodzeniem cieszyły się czarne;)
Ona zmyka za miedzę, by bohaterki zdjęć Jej nie dopadły. Ściska, całuje i - póki Jej czegoś nie urwą - gotuje;)
Przepis bierze udział w akcji:
Oj chyba ten wpis będzie miał rekordową oglądalność;) A wczoraj pomyślałam o Was właśnie jako o fajnym blogu z dystansem, poczuciem humoru i fajnym, często pomysłowym jedzeniem :P
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki!
UsuńCiasteczka przepyszne ;-) Idealne dla przyszłej PANNY MŁODEJ ;-)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Ci smakowały:)
UsuńZaraz, zaraz... a czyj to był wieczór??? JEJ???
OdpowiedzUsuńJeszcze nie, ale ten zbliża się wielkimi krokami:)
Usuńa ja nawet bez czytania wiedziałam co tu się święci ^^
OdpowiedzUsuń;)
UsuńNIE WIERZĘ, że to TU widzę!!!!!
OdpowiedzUsuńDrugi blog raczej się do tego nie nadaje;)
UsuńJa jakiś dwa miesiące temu piekłam takie same ciastka! :) Aby nie namęczyć się przy wycinaniu, moja mama poświeciła swoją foremkę - grzybka. Poddałyśmy ją lekkiemu zniekształceniu i kształt był idealny ;)
OdpowiedzUsuńOoo! To jest myśl;) Sprytne!
UsuńCo za smaczki!
OdpowiedzUsuńOryginalne podejście do przedślubnego menu.
Wystarczy nieco oko przymknąć i robi się nie tylko smacznie ale i wesoło:) Serdeczności!
UsuńPrzyznam, że jak dla mnie to tandentne (a zdjęcia po prostu prostackie) i zawiodłam się, bo naprawdę lubię ten blog.
OdpowiedzUsuńZnam takiego, co skomentowałby po prostu: taka @#$% konwencja. I wyjątkowo bym się z nim zgodziła;)
Usuń