Sprawdzona szybka zapiekanka makaronowa to to, co powinno się znaleźć w każdym kuchenny notesie. Ona i On ten przepis mają już w pamięci.
Składniki
40 dag makaronu
2 ząbki czosnku
1 puszka pomidorów
3 łyżki bazyliowego pesto
zielone oliwki
1 kulka mozzarelli
olej
sól
pieprz
Przywieziony prosto z Mediolanu makaron On ugotował. Na olej wrzucił posiekany czosnek, do którego dodał pomidory, sól, pieprz i pokrojone oliwki. Dodał pesto, dorzucił makaron i wymieszał. Całość przełożył do żaroodpornego naczynia, dodając mozzarellę. Zapiekał przez kwadrans.
czwartek, 18 kwietnia 2013
wtorek, 16 kwietnia 2013
Mazurek nie tylko na Wielkanoc, czyli pójdźmy w tany na co dzień
Kto powiedział, że mazurek można jeść tylko w Wielkanoc? Ona na tę okoliczność przygotowała co prawda trzy różne mazurki, ale kolejny jeszcze zrobiła tuż po świętach - ot, tak do kawki. Zniknął równie szybko co te świątecznie. A co najlepsze - prawie tak szybko, jak został przygotowany.
Składniki
spód
18 dag mąki pszennej
12,5 dag zimnego masła
4 łyżki cukru
nadzienie
1 puszka masy krówkowej (Ona próbowała kolejno - kajmakowej, kokosowej, orzechowej i adwokatowej)
dekoracja
1 tabliczka czekolady mlecznej
2 łyżki śmietany kremówki
garść płatków migdałów
Ona zarobiła ciasto na spód mazurka i wykleiła nim formę. Łatwo nie było, bo Ona nie maspecjalnie cierpliwości do takich zabaw z kruchym ciastem.
Piekła je około kwadransa w rozgrzanym piekarniku. Gdy ciasto wystygło, wyłożyła na nim masę krówkową (nie wiedzieć czemu wcześniej trzymała ją w lodówce, więc przed nałożeniem, wstawiła puszkę do gorącej wody tak, by można było masę swobodnie rozprowadzić). Całość wstawiła do lodówki.
W rondlu rozpuściła czekoladę wymieszała ją ze śmietaną. Polewę rozprowadziła na cieście i obsypała płatkami migdałów, które - znów nie wiedzieć czemu - zapomniała uprażyć na patelni.
Słodki jak cyc,idealny do kawy. Naprawdę, nie trzeba czekać do kolejnej Wielkanocy, by rozpłynąć się w tym smaku!
Składniki
spód
18 dag mąki pszennej
12,5 dag zimnego masła
4 łyżki cukru
nadzienie
1 puszka masy krówkowej (Ona próbowała kolejno - kajmakowej, kokosowej, orzechowej i adwokatowej)
dekoracja
1 tabliczka czekolady mlecznej
2 łyżki śmietany kremówki
garść płatków migdałów
Ona zarobiła ciasto na spód mazurka i wykleiła nim formę. Łatwo nie było, bo Ona nie maspecjalnie cierpliwości do takich zabaw z kruchym ciastem.
Piekła je około kwadransa w rozgrzanym piekarniku. Gdy ciasto wystygło, wyłożyła na nim masę krówkową (nie wiedzieć czemu wcześniej trzymała ją w lodówce, więc przed nałożeniem, wstawiła puszkę do gorącej wody tak, by można było masę swobodnie rozprowadzić). Całość wstawiła do lodówki.
W rondlu rozpuściła czekoladę wymieszała ją ze śmietaną. Polewę rozprowadziła na cieście i obsypała płatkami migdałów, które - znów nie wiedzieć czemu - zapomniała uprażyć na patelni.
Słodki jak cyc,idealny do kawy. Naprawdę, nie trzeba czekać do kolejnej Wielkanocy, by rozpłynąć się w tym smaku!
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Nie wiesz, co zrobić z białkami? Upiecz pieguska!
On upiekł na tegoroczną Wielkanoc dwie piękne baby drożdżowe. Ona zachomikowała białka, które zostały po tej uczcie. Nie wiedziała tylko, co z nimi zrobić: udawaną jajecznicę czy bezy? Postawiła na trzecią opcję: pieguska, czyli ciasto z makiem na białkach. Proste, szybkie i całkiem smaczne.
Składniki
10 dag masła
1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka maku
1szklanka cukru
1szklanka białek
1 łyżeczka proszku do pieczenia
ekstrakt waniliowy
lukier:
cukier puder
mleko
Ona masło rozpuściła, a białka ubiła z cukrem na sztywną pianę. Do piany dodała masło, przesiała mąkę, dorzuciła mak i dodała proszek do pieczenia. Całość zmiksowała i przelała do tortownicy. Wstawiła do rozgrzanego piekarnika na ok. 45 minut.
Lukier z cukru pudru i mleka przygotowała Jej Mama, nim Ona się obejrzała.
Składniki
10 dag masła
1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka maku
1szklanka cukru
1szklanka białek
1 łyżeczka proszku do pieczenia
ekstrakt waniliowy
lukier:
cukier puder
mleko
Ona masło rozpuściła, a białka ubiła z cukrem na sztywną pianę. Do piany dodała masło, przesiała mąkę, dorzuciła mak i dodała proszek do pieczenia. Całość zmiksowała i przelała do tortownicy. Wstawiła do rozgrzanego piekarnika na ok. 45 minut.
Lukier z cukru pudru i mleka przygotowała Jej Mama, nim Ona się obejrzała.
poniedziałek, 4 marca 2013
Zielone kopytka czyli szpinakowe gnocchi
Ona i On uwielbiają wszelkie kluchy. Tak, tak, mączne, zapychające kluchy - pychota! Kiedy Ona zjadła raz szpinakowe kluseczki we włoskiej knajpce, była oczarowana. Postanowiła zrobić takie w kuchennym zaciszu - można je nazwać kluskami ze szpinakiem, szpinakowym gnocchi albo zwyczajnie - pozieleniałymi kopytkami. Taki miks włoskiej i polskiej kuchni.
Składniki
40 dag mrożonego szpinaku (lub świeżego, uduszonego)
40 dag ziemniaków
2 jaja
3 szklanki mąki
sól
pieprz
On zgniótł na gładką masę ugotowane ziemniaki. Ona dodała do nich rozmrożony szpinak, wbiła jaja, dosypała sól i pieprz. Całość zarobiła. Masa długo nie była wystarczająco zwarta, by wyrobić z niej wałeczki. Dosypywała więc mąki. I dosypywała..
Wałeczki kroiła na kawałki i wrzucała na osolony wrzątek. Gotowała chwilę.
Taki zapas kopytek Ona i On zamrozili.
Jak je jedli? Podsmażone na maśle z rozgniecionymi ząbkami czosnku i odrobiną gruboziarnistej soli. Pychota.
Składniki
40 dag mrożonego szpinaku (lub świeżego, uduszonego)
40 dag ziemniaków
2 jaja
3 szklanki mąki
sól
pieprz
On zgniótł na gładką masę ugotowane ziemniaki. Ona dodała do nich rozmrożony szpinak, wbiła jaja, dosypała sól i pieprz. Całość zarobiła. Masa długo nie była wystarczająco zwarta, by wyrobić z niej wałeczki. Dosypywała więc mąki. I dosypywała..
Wałeczki kroiła na kawałki i wrzucała na osolony wrzątek. Gotowała chwilę.
Taki zapas kopytek Ona i On zamrozili.
Jak je jedli? Podsmażone na maśle z rozgniecionymi ząbkami czosnku i odrobiną gruboziarnistej soli. Pychota.
sobota, 2 marca 2013
Purée z selera
Ona i On rozkochali się w swoim nowym blenderze. On przygotowuje dla Niej owocowe koktajle, Ona dla mnie kremowe zupy.
Zrobiła też nietypowe purée - nie tradycyjnie, z ziemniaków - w tym On jest mistrzem - a z selera. Smak niezapomniany. Świetny dodatek do obiadu właśnie zamiast kopczyka kartofli.
Składniki
1 seler
1 łyżka oliwy
sól
tymianek
Ona seler obrała i pokroiła w cząstki.
Ugotowała do miękkości. Następnie zmiksowała na gładką masę, dodając oliwę. Doprawiła solą i sypnęła hojnie tymiankiem.
Ona uwielbia kotlety z selera w wydaniu Jej Mamy, Ona i On przepadają za tym warzywem gotowanym na parze obsypanym gruboziarnistą solą. Purée to odkrycie, które jest może i banalne, ale Jego i Ją zachwyca.
Zrobiła też nietypowe purée - nie tradycyjnie, z ziemniaków - w tym On jest mistrzem - a z selera. Smak niezapomniany. Świetny dodatek do obiadu właśnie zamiast kopczyka kartofli.
Składniki
1 seler
1 łyżka oliwy
sól
tymianek
Ona seler obrała i pokroiła w cząstki.
Ugotowała do miękkości. Następnie zmiksowała na gładką masę, dodając oliwę. Doprawiła solą i sypnęła hojnie tymiankiem.
Ona uwielbia kotlety z selera w wydaniu Jej Mamy, Ona i On przepadają za tym warzywem gotowanym na parze obsypanym gruboziarnistą solą. Purée to odkrycie, które jest może i banalne, ale Jego i Ją zachwyca.
piątek, 1 marca 2013
Cebulowy paj - placek z cebulą na obiad lub przekąska do piwa
Paj (ang. pie) kojarzył Jej się długo z kantyną firmy, w której kiedyś bywała latem, poznając uroki angielskiej pogody i umięśnionych robotników. Były to mini tarty czy też wypieczone pierożki z mięsem. Rozkrawała chrupiącą skórkę, a ze środka wypływały hektolitry sosu i wypadało nieapetyczne mięso. Nigdy nie trafiła na smaczny okaz, więc do pajów się zraziła.
Później, gdy Wyspy zwiedzała z Nim, na okolicznościowym targu zakupili domowe paje - pyszne, dobrze doprawione.. paszteciki.
Całkiem niedawno Ona trafiła na taki Nigellowy przepis. Pomyślała najpierw: jakiż to paj, tarta odwrócona bardziej, przekąska, placek cebulowy czy inna kombinacja. I choć wiedziała, że może z wyglądu nie będzie to popisowe danie, postanowiła spróbować.
Składniki
ciasto:
25 dag mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
100 m mleka
4 dag roztopionego masła
1 jajo
sól
4 łyżki ostrej musztardy
nadzienie:
4 czerwone cebule
1 łyżka masła
1 łyżka oleju
2 dag cheddara
tymianek
Ona najpierw na maśle i oleju smażyła przez ponad kwadrans pokrojoną na 8 części cebulę - aż do momentu, gdy ta była aż słodka. Dodała sporo tymianku, a całość ułożyła na dnie tortownicy i zasypała 1/3 startego sera.
Do miski przesiała mąkę, dodała proszek do pieczenia i sól. Do rozpuszczonego i przestudzonego masła dodała mleko, musztardę i rozbełtane jajo. Całość wlała do mąki i zarobiła. Na koniec dodała resztę startego sera. Uformowała placek, którym wykleiła tortownicę.
Ciacho wstawiła do piekarnika na ok. 25 minut - do zarumienienia.
Paj Go zachwycił. Zamawiał go na kolejne parę obiadów. Zgodnie stwierdzili, że świetnie nadawałby się też jako imprezowa przekąska do piwa, bo równie dobrze smakuje na zimno.
Później, gdy Wyspy zwiedzała z Nim, na okolicznościowym targu zakupili domowe paje - pyszne, dobrze doprawione.. paszteciki.
Całkiem niedawno Ona trafiła na taki Nigellowy przepis. Pomyślała najpierw: jakiż to paj, tarta odwrócona bardziej, przekąska, placek cebulowy czy inna kombinacja. I choć wiedziała, że może z wyglądu nie będzie to popisowe danie, postanowiła spróbować.
Składniki
ciasto:
25 dag mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
100 m mleka
4 dag roztopionego masła
1 jajo
sól
4 łyżki ostrej musztardy
nadzienie:
4 czerwone cebule
1 łyżka masła
1 łyżka oleju
2 dag cheddara
tymianek
Ona najpierw na maśle i oleju smażyła przez ponad kwadrans pokrojoną na 8 części cebulę - aż do momentu, gdy ta była aż słodka. Dodała sporo tymianku, a całość ułożyła na dnie tortownicy i zasypała 1/3 startego sera.
Do miski przesiała mąkę, dodała proszek do pieczenia i sól. Do rozpuszczonego i przestudzonego masła dodała mleko, musztardę i rozbełtane jajo. Całość wlała do mąki i zarobiła. Na koniec dodała resztę startego sera. Uformowała placek, którym wykleiła tortownicę.
Ciacho wstawiła do piekarnika na ok. 25 minut - do zarumienienia.
Paj Go zachwycił. Zamawiał go na kolejne parę obiadów. Zgodnie stwierdzili, że świetnie nadawałby się też jako imprezowa przekąska do piwa, bo równie dobrze smakuje na zimno.
czwartek, 28 lutego 2013
Co z miłości do (w?) kuchni wyszło;)
Ona i On byli przez ostatnie dwa tygodnie niezwykle zajęci. Tak bardzo - jak mówi nazwa bloga, kochali się w kuchni, że.. no zresztą sami popatrzcie na Ono - Jego i Jej walentynkowy prezent:
Teraz przyszedł czas na nieco inne przepisy. Na początek na życie. Wkrótce Ona i On wrócą tu z obstawą i urządzą jeszcze niejedną ucztę.
Teraz przyszedł czas na nieco inne przepisy. Na początek na życie. Wkrótce Ona i On wrócą tu z obstawą i urządzą jeszcze niejedną ucztę.
czwartek, 14 lutego 2013
czwartek, 7 lutego 2013
Pączki Jej Babci - wspomnienie
Pączki z kawiarni? Okrągłe kaloryczne kule z cukierni albo
wystane w kolejce w supermarkecie? Zjeść je w Tłusty Czwartek to zbrodnia.
Szczególnie, że te najlepsze ciacha czekały na Nią u Jej Babci.
Gdy Ona była młodsza, wpadała do domu dziadków i czuła to od
progu. Słodki zapach unosił się w całym mieszkaniu. Ale po mące rozsypanej na
stole dawno nie było już śladu. Babcia potrafiła wstać o świcie, by na poranny
przyjazd wnuków gotowe były polukrowane smakołyki. Wspomina teraz, że choć
dawno wyrośliśmy jeden widok cieszył Babcię najbardziej: Jej rozbrykani młodsi
bracia biegający z jednym pączkiem w buzi, a drugim gotowym do spałaszowania w
ręce. Pączki musiały być już zimne, bo jak Jej i Jej Braciom było wiadomo - po gorących
rozbolałyby Ich brzuszki. Ale była radość, gdy trafił się jeszcze jakiś ciepły
i razem z jeszcze niezaschniętym lukrem rozpływał się w ustach!
Choć Jej Babcia nie zawsze Babcią była, mówi, że pączki robiła
odkąd pamięta, według przepisu swojej Babci. Jeszcze ze swoją mamą
przygotowywała je na Nowy Rok, Tłusty Czwartek i imieniny. Najczęściej takie na
cztery, pięć kęsów, dobrze zarumienione, najczęściej polukrowane, rzadko
posypane cukrem pudrem, czasem na życzenia Jej Cioci - ciepłe zanurzone w
kryształkach cukru.
Można było robić konkursy - kto zje pączka bez oblizywania
się, kto zamiast powideł, znajdzie w środku rodzynki. I cichaczem - pod
wieczór, zliczyć, kto tym razem zjadł ich najwięcej.
To dla Niej i dla Jej Braci zawsze było święto.
Przyjeżdżali po pracy, szkole, swoich zajęciach i wyciągali rękę po
apetyczną kulkę. Jedną, drugą... można by tak bez końca. Bez liczenia kalorii.
Przecież nie nimi, a powidłami babcia faszerowała najlepsze na świecie pączki.
Teraz już Jej Babcia pączków nie smaży. Robi to za to Jej Mama - równie doskonałe:)
Teraz już Jej Babcia pączków nie smaży. Robi to za to Jej Mama - równie doskonałe:)
zdjęcie: Tymon Markowski
Kiedyś Babcia podała Jej przepis na pączki. Zrobiła to tak:
Wszystko mam dobrze wyliczone. I choć przepis na pączki znam
na pamięć, posiłkuje się starą książką, żeby nic mi nie umknęło. Przesiewam na
stolnicy kilo mąki, a w rondelku topię 10 dag masła. Zarabiam też rozczyn z
roztartych drożdży. Daję ich 10 dag. Do tego dodaję 20 dag mąki, łyżkę cukru i
niecałe pół litra mleka tak, by rozczyn był gęsty.
Gdy drożdże są świeże, a w
kuchni jest ciepło, szybko to wyrośnie. Dodaję jeszcze szczyptę soli, sok z
cytryny, cukier wanilinowy i kieliszek spirytusu. Jeśli nie ma go pod ręką,
wlewam łyżkę octu.
W misce ucieram całe jajko i dodatkowo 7 żółtek z cukrem,
dodaję pozostałą mąkę, wyrośnięty rozczyn i to, co zostało mi z pół litra
mleka. Ciasto zarabiam w dużej misce tak długo, aż odchodzi od ręki i pojawiają
się pęcherzyki powietrza. Roztopione w rondlu masło wlewam do tej masy, mocno
mieszając.
Jak tylko wyrośnie, wykładam je na posypaną mąka stolnicę. I do
dzieła! Płat wysoki na ok. 5 cm wykrawam szklanką. Ciasto układam na dłoni i
nakładam na nie ćwierć łyżeczki marmolady. Broń Boże nie dżemu, który rozpadnie
się przy pierwszym okręceniu pączka podczas smażenia. To muszą być mocne
powidła, najlepiej śliwkowe i z domowej spiżarni.
Każdy pączek zlepiam i kulam
w ręce. Podobno powinno się je ważyć, by były równe. Głupstwo! Tyle lat
doświadczeń sprawia, że ręce same kleją idealne kształty i wielkości. W
oddzielnym, dużym garnku przygotowuję kilo lub półtora tłuszczu do smażenia.
Kiedyś to był ceres, teraz smalec. Do podgrzanego wrzucam kawalątek ciasta. Jeśli
od razu wypłynie - wiadomo, że można smażyć.
Delikatnie wycieram wtedy ściereczką każdy z pączków i wrzucam na tłuszcz. Kilka chwil, czekam aż się zarumieni i już!
Delikatnie wycieram wtedy ściereczką każdy z pączków i wrzucam na tłuszcz. Kilka chwil, czekam aż się zarumieni i już!
Wystudzone lukruję roztopionym cukrem pudrem. Potem czekam na
wnuki.
środa, 6 lutego 2013
Angielskie ciasto milionera
To ciacho budziło w Niej przemiłe wspomnienia wyprawy do Anglii. Kupowała je razem z Siostrą w pobliskim supermarkecie. Pierwszy kawałek zjadały tuż po wyjściu ze sklepu. Drugiego też nie donosiły do domu. Potem były Jej urodziny, które świętowały, odrywając z czekoladowej polewy resztki topiących się świeczek.
Potem Ona i On trafili na takowe w pobliskim dyskoncie podczas brytyjskiego tygodnia. Słodkie niemiłosiernie, ale trudno opanować się, by nie sięgnąć po dokładkę.
Ona postanowiła na wizytę Siostry takie ciacho przygotować. Wypiek (choć pieczenia tu niewiele) trochę przypomina kajmakową tartę na kruchym spodzie albo mazurek toffi. Zwane jest kruchym ciastem milionera, a światowo, na salonach: caramel shortbread albo millionaires' shortbread;) Grunt, że znika w oczach (i pojawia się w biodrach).
Składniki
spód
18 dag mąki pszennej
12,5 dag zimnego masła
4 łyżki cukru
masa toffi
5 dag masła
40 dag słodzonego, skondensowanego mleka z puszki
3 łyżki cukru
polewa
2 tabliczki mlecznej czekolady
0,25 szklaki śmietany 30%
Ona zagniotła składniki na ciasto i wykleiła nim formę. Piekła w rozgrzanym piekarniku ok. 25 minut. Odstawiła do wystygnięcia.
W garnku roztopiła masło, dodała cukier i mleko. Gotowała, aż masa zawrzała, a potem - na mniejszym ogniu - aż zaczęła gęstnieć. Nie przejęła się szczególnie nieco ciemniejszymi fragmentami masy - całość wylała na zimny kruchy spód i odstawiła do lodówki.
Do garnka wlała kremówkę, a w niej roztopiła czekoladę. Polewę wylała na masie toffi i całość znów odstawiła do wystygnięcia.
Do obfotografowania nie ostało się wiele.
Potem Ona i On trafili na takowe w pobliskim dyskoncie podczas brytyjskiego tygodnia. Słodkie niemiłosiernie, ale trudno opanować się, by nie sięgnąć po dokładkę.
Ona postanowiła na wizytę Siostry takie ciacho przygotować. Wypiek (choć pieczenia tu niewiele) trochę przypomina kajmakową tartę na kruchym spodzie albo mazurek toffi. Zwane jest kruchym ciastem milionera, a światowo, na salonach: caramel shortbread albo millionaires' shortbread;) Grunt, że znika w oczach (i pojawia się w biodrach).
Składniki
spód
18 dag mąki pszennej
12,5 dag zimnego masła
4 łyżki cukru
masa toffi
5 dag masła
40 dag słodzonego, skondensowanego mleka z puszki
3 łyżki cukru
polewa
2 tabliczki mlecznej czekolady
0,25 szklaki śmietany 30%
Ona zagniotła składniki na ciasto i wykleiła nim formę. Piekła w rozgrzanym piekarniku ok. 25 minut. Odstawiła do wystygnięcia.
W garnku roztopiła masło, dodała cukier i mleko. Gotowała, aż masa zawrzała, a potem - na mniejszym ogniu - aż zaczęła gęstnieć. Nie przejęła się szczególnie nieco ciemniejszymi fragmentami masy - całość wylała na zimny kruchy spód i odstawiła do lodówki.
Do garnka wlała kremówkę, a w niej roztopiła czekoladę. Polewę wylała na masie toffi i całość znów odstawiła do wystygnięcia.
Do obfotografowania nie ostało się wiele.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

