Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia czeska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia czeska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lutego 2013

Kulinarne wspomnienia znad Wełtawy czyli knedliki nad Brdą

Powracające wspomnienia z weekendu w Pradze zachęciły mnie do sprawdzenia się z czeskim symbolem kuchni, czyli knedlikami (no dobra duży w tym udział ma dostępność w jednej z sieci marketów czeskiego Budweisera w normalnej cenie, co rzecz jasna się również z Pragą kojarzy).

Knedlik drożdżowy, bo o takim będziemy pisać, jest banalny w wykonaniu. Musi taki być, skoro w kraju Szwejka zastępuje w większości obiadowych konfiguracji ziemniaka i jest dostępny w każdej jadłodajni i pubach. 

Składniki
250 g mąki krupczatki
1 czerstwa kajzerka pocięta w drobna kostkę (jak na grzanki)
10 g drożdży instant ożywionych w odrobinie ciepłego mleka, cukru i mąki
1 szczypta soli
1 jajo

Wszystko wyrabiamy na ciasto, dzielimy na trzy równe wałki o średnicy ok. 3-4 cm. Przykrywamy ścierą i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. dwie godziny.


Wyrośnięte knedliki wrzucamy na wrzącą wodę i gotujemy (bez soli) po 10 min z obu stron.

Ugotowane knedliki wyciągamy i kroimy na plastry o szerokości 1,5 cm. (kroimy nicią, nożem się nie uda).

Knedliki podajemy z sosem, moje na szybko były z grzybowym. Wersja na bogato oczywiście z gulaszem wołowym, sprawdzi się również z drobiowych podrobów. Czerwona kapusta uzupełni talerz smakowo i kolorystycznie.

Zjadamy, popijamy Budweisera, zaczynamy mówić śmiesznym językiem....


wtorek, 24 kwietnia 2012

Po czesku: trdlo, na Węgrzech: kürtöskalács - swojski kołacz

Ona i On  z sentymentem wspominają wypad do Pragi. Minęły już prawie.. (Ona liczy na palcach - nie, niemożliwe!, zerka w kalendarz - zupełnie się nie zgadza! z nadzieją sięga po liczydło - zamiera na chwilę..) 4! słownie: cztery lata już minęły.. Kto by pomyślał..

Smak knedliczków, pysznego piwa, kiełbaski w musztardowym sosie, camembert z żurawiną, wreszcie: vaclavskiej klobasy ciągle Ona i On mają w pamięci. I do tego ten deser - trdlo - znalezione przypadkiem, wytarzane w cukrze przez nieszczególnie uśmiechniętą panią, zajadane, gdy jeszcze paliło i w palce, i w usta, cudeńko, że.. ahoj! Doskonałe parzące ciasticzko w cukriczku.
 


Później Ona i On słyszeli, że takowe przygotowują także na Węgrzech (pod piękną nazwą kürtöskalács). Niestety w Budapeszcie zajadali się jedynie (sic!) langosem, faszerowanymi papryczkami, papryka marynowaną, potrawką z jelenia i piernymi bułeczkami, i ostrą kiełbą, i gulaszem, i..

Ona i On trafili wreszcie na trdlo przypadkiem w centrum swojego miasta (!). Wypiek nosił swojską nazwę kołacz, a pochodził rzekomo właśnie z Węgier. Nieco bardziej wyrośnięty niż u naszych czeskich sąsiadów - troszkę w mama size (poniżej już podgryzione), ale równie smakowity.


Gościnne występy obsługi w objazdowej budzie na kółkach Ona i On podziwiali dwukrotnie. Najpierw kosztując wypieku z cynamonem (zapach szarlotki, słodycz ogromna), kolejnym razem - tradycyjnie z cukrem. Pyszne, ciepłe, słodkie drożdżowe ciasto z rusztu - kto by pomyślał!

Ona znalazła w internecie filmik. Kusi Ją, by kolejnym razem na grillu nie piec kiełbasek, karkówki czy bakłażana, ale właśnie kołacza. Choćby z węgierską Omegą w tle.

Jó étvágyat! Dobrou chuť! Smacznego!

środa, 14 marca 2012

Zupa czosnkowa na przeziębienie

Ona leży na łopatki choróbskiem rozłożona, a On opiekuje się Nią, leki donosi, herbatką poi, marznące stopy przykrywa. Co jest najlepsze na przeziębienie? Dla Niej: rosół, a dla Niego czosnek. Co wychodzi z połączenia takiego duetu? Zupa czosnkowa.

On długo przygotowywał się do jej przyrządzenia. Intensywnie wspominał polevkę zjedzoną w praskiej piwniczce - uważaną u naszych sąsiadów za najtańszą i najprostszą zupę, czytał, szperał, specjalnie zamówił legendarny Stefanowy czosnek. Aż wreszcie przygotował swoją wersję oczarowującą jakże wykwintnym smakiem.
 

Składniki
1/2 litra bulionu
2 główki czosnku
2 żółtka
3 łyżki śmietany 18%
1 plaster sera żółtego
majeranek
tymianek
sól
pieprz

Do zimnego bulionu On wrzucił całą, przekrojoną na pół główkę (obraną z wierzchniej warstwy, ale pozostawiwszy ząbki w łupinkach) czosnku.


Gdy bulion się zagotował, na wolnym ogniu trzymał zupę ok. 10 min. Następnie czosnek wyjął i roztarł w moździerzu. Usunął z paćki łupinki, przepuścił przez praskę resztę czosnku i dorzucił do bulionu. Doprawił majerankiem i tymiankiem, solą oraz pieprzem. Pogotował 10 min.
W tym czasie przygotował grzanki i starł ser.


Na koniec zupę zabielił śmietaną.
Na dno Jego i Jej miseczki wrzucił żółtko. Później żółte oczko zasypał serem i zalał gorącą, aromatyczną zupą.



Na koniec dorzucił grzanki.


Taka zupa teraz postawiłaby Ją na nogi!

Przepis bierze udział w akcji:
Potrawy 
rozgrzewające

wtorek, 13 marca 2012

Czeski błąd? Nie, czeski tort!

Jej Babcia ma dziś imieniny. Ona zamówił więc u Niej na tę okoliczność (w tym stwierdzeniu nie należy doszukiwać się logiki;)) tort. Czeski tort


Ona zaczęła przygotowania już w niedzielny wieczór. Korzystała z dobrze znanego przepisu, bo ciacho gościło już u nich na Jego imieniny obchodzone ostatnio aż trzy (sic!) razy. 

On więc tłukł w niedzielę swoim dzielnym wojownikiem Shepardem zgraję tłumanów (tumanów, których daje się tłuc) w Mass Effect 3, a Ona ucierała, zarabiała, wałkowała, smarowała, wypiekała – całe 9 spodów z takiej samej co zwykle ilości ciasta. No dobra, 10! Ale ten jeden, najcieńszy przełamał się, spełniając Jego i Jej ciche prośby – nie mogło się przecież obyć bez testów;)   


Ostatnie kawałki Ona zamieniła w literki i nieporadne kwiatki – dla Jej Babci.


Wczorajszy wieczór On znów strzelał heady, a Ona zaszyła się w kuchni, przygotowując krem. Zbyt późno zorientowała się, że masła miała za mało. Zrobiła więc krem z połowy porcji – wersja.. hm.. powiedzmy nie uboższa, a light. Krem rozsmarowała, dodała dżemu, sypnęła orzechami. 


Literki przyczepiła na (nie, nie na ślinę, bez obaw!) dżem i oprószyła cukrem pudrem. 


Ona czeka już ciastem na popołudnie u Babci. Martwi się jednak trochę, czy On, który ma za zadanie przetransportować dziś swój ulubiony tort, nie ukroi sobie w drodze kawałka, kawałeczka, no.. jeszcze jednego, ooo.. ostatniego już.;)

Przepis bierze udział w akcji:

sobota, 24 grudnia 2011

Gwiazdki z... ciastka życzą Ona i On

Ona i On świętują dziś podwójnie: piękna Wigilię i Jego imieniny. Prócz tradycyjnych smakołyków będzie więc i tort. Na Jego zamówienie - czeski. Trochę czasochłonny, do tego wykonany w dwóch egzemplarzach i czy na pewno pyszny - przekonają się wieczorem.


Przepis prawie niezmieniony:

Składniki
ciasto:
3 szkl. mąki pszennej
3/4 szkl. cukru
1 łyżeczka sody
1 duże jajko
125 g twardej margaryny 
2 łyżki miodu
10 łyżek mleka


krem
0,5 l mleka
0,5 szkl. cukru
1 cukier wanilinowy
75 ml kaszy manny
0,5 kostki margaryny
0,5 kostki masła

dodatkowo 
0,5 słoiczka dżemu porzeczkowego
20 dag orzechów włoskich
cukier puder

Przygotowanie
Ona przesiewa mąkę do miski, dodaje cukier i sodę – miesza. Wbija jajo i dorzuca pokrojoną w kostkę margarynę oraz miód. Dolewa mleko i zarabia. Ciasto wkłada zawinięte w folię spożywczą na 40 min. do zamrażarki.
W tym czasie przygotowuje masę: Odlewa ¼ l. mleka i podgrzewa razem z cukrem białym i wanilinowym. Do drugiej części mleka dorzuca kaszkę.
Miesza i gdy mleko z cukrem już się zagotuje – dolewa. Gotuje, mieszając aż kaszka zgęstnieje.
Mikserem ubija masło z margaryną i dodaje przestudzoną kaszkę.

Ona wyjmuje ciasto z zamrażarki, oddziela 1/3 i zarabia, wałkuje i układa psiocząc trochę pod nosem, bo nie ma cierpliwości wykładać ciasta na folii aluminiowej. Ale idzie dobrze. Piecze jeden z placków ok. 10-15 min. i cały zabieg powtarza jeszcze dwa razy. 

Na pierwszym z placków Ona wykłada 1/3 części dżemu i kremu oraz posiekanych przez Niego orzechów (dżem, krem, następnie orzechy). Układa drugi placek i czynność powtarza. Trzeci placek wkrótce posypie cukrem pudrem. 


Razem z tymi gwiazdkami Ona i On czekać będą na pierwszą gwiazdkę. Życzą Wam smacznych i pięknych Świąt. Niech ciepło niesie się nie tylko od kuchenki:)

Przepis bierze udział w akcji: