Mistrzynią sernika jest Jej Mama. Wyjątkowo Ona postanowiła przygotować serowy wypiek z dodatkiem słodkiego kajmaku. Wyszedł kremowy, delikatny, słodki i rozpływający się w ustach. Mamy nie pobiła, ale wyszło nie najgorzej;)
Składniki
spód:
12 dag herbatników
3 dag masła
masa
60 dag mielonego twarogu
25 dag masy kajmakowej
5 dag masła
10 dag cukru pudru
3 jaja
2 łyżki mąki pszennej
dekoracja
15 dag masy kajmakowej
2 łyżki mleka
garść płatków migdałów
Ona ciastka rozkruszyła na pył, robiąc przy tym sporo hałasu blenderem. Wymieszała herbatniki z rozpuszczonym masłem (3 dag) i wyłożyła na spodzie tortownicy. Formę włożyła do rozgrzanego piekarnika na ok. 10 minut.
Następnie Ona utarła cukier z 25 dag masy kajmakowej, dodała jaja, twaróg oraz mąkę. Masę przełożyła na upieczony spód i piekła ok. 50 min.
Gdy sernik ostygł, w rondlu podgrzała masę kajmakową z mlekiem, wyłożyła na ciasto i posypała uprażonymi migdałami.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
piątek, 19 kwietnia 2013
wtorek, 16 kwietnia 2013
Mazurek nie tylko na Wielkanoc, czyli pójdźmy w tany na co dzień
Kto powiedział, że mazurek można jeść tylko w Wielkanoc? Ona na tę okoliczność przygotowała co prawda trzy różne mazurki, ale kolejny jeszcze zrobiła tuż po świętach - ot, tak do kawki. Zniknął równie szybko co te świątecznie. A co najlepsze - prawie tak szybko, jak został przygotowany.
Składniki
spód
18 dag mąki pszennej
12,5 dag zimnego masła
4 łyżki cukru
nadzienie
1 puszka masy krówkowej (Ona próbowała kolejno - kajmakowej, kokosowej, orzechowej i adwokatowej)
dekoracja
1 tabliczka czekolady mlecznej
2 łyżki śmietany kremówki
garść płatków migdałów
Ona zarobiła ciasto na spód mazurka i wykleiła nim formę. Łatwo nie było, bo Ona nie maspecjalnie cierpliwości do takich zabaw z kruchym ciastem.
Piekła je około kwadransa w rozgrzanym piekarniku. Gdy ciasto wystygło, wyłożyła na nim masę krówkową (nie wiedzieć czemu wcześniej trzymała ją w lodówce, więc przed nałożeniem, wstawiła puszkę do gorącej wody tak, by można było masę swobodnie rozprowadzić). Całość wstawiła do lodówki.
W rondlu rozpuściła czekoladę wymieszała ją ze śmietaną. Polewę rozprowadziła na cieście i obsypała płatkami migdałów, które - znów nie wiedzieć czemu - zapomniała uprażyć na patelni.
Słodki jak cyc,idealny do kawy. Naprawdę, nie trzeba czekać do kolejnej Wielkanocy, by rozpłynąć się w tym smaku!
Składniki
spód
18 dag mąki pszennej
12,5 dag zimnego masła
4 łyżki cukru
nadzienie
1 puszka masy krówkowej (Ona próbowała kolejno - kajmakowej, kokosowej, orzechowej i adwokatowej)
dekoracja
1 tabliczka czekolady mlecznej
2 łyżki śmietany kremówki
garść płatków migdałów
Ona zarobiła ciasto na spód mazurka i wykleiła nim formę. Łatwo nie było, bo Ona nie maspecjalnie cierpliwości do takich zabaw z kruchym ciastem.
Piekła je około kwadransa w rozgrzanym piekarniku. Gdy ciasto wystygło, wyłożyła na nim masę krówkową (nie wiedzieć czemu wcześniej trzymała ją w lodówce, więc przed nałożeniem, wstawiła puszkę do gorącej wody tak, by można było masę swobodnie rozprowadzić). Całość wstawiła do lodówki.
W rondlu rozpuściła czekoladę wymieszała ją ze śmietaną. Polewę rozprowadziła na cieście i obsypała płatkami migdałów, które - znów nie wiedzieć czemu - zapomniała uprażyć na patelni.
Słodki jak cyc,idealny do kawy. Naprawdę, nie trzeba czekać do kolejnej Wielkanocy, by rozpłynąć się w tym smaku!
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Nie wiesz, co zrobić z białkami? Upiecz pieguska!
On upiekł na tegoroczną Wielkanoc dwie piękne baby drożdżowe. Ona zachomikowała białka, które zostały po tej uczcie. Nie wiedziała tylko, co z nimi zrobić: udawaną jajecznicę czy bezy? Postawiła na trzecią opcję: pieguska, czyli ciasto z makiem na białkach. Proste, szybkie i całkiem smaczne.
Składniki
10 dag masła
1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka maku
1szklanka cukru
1szklanka białek
1 łyżeczka proszku do pieczenia
ekstrakt waniliowy
lukier:
cukier puder
mleko
Ona masło rozpuściła, a białka ubiła z cukrem na sztywną pianę. Do piany dodała masło, przesiała mąkę, dorzuciła mak i dodała proszek do pieczenia. Całość zmiksowała i przelała do tortownicy. Wstawiła do rozgrzanego piekarnika na ok. 45 minut.
Lukier z cukru pudru i mleka przygotowała Jej Mama, nim Ona się obejrzała.
Składniki
10 dag masła
1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka maku
1szklanka cukru
1szklanka białek
1 łyżeczka proszku do pieczenia
ekstrakt waniliowy
lukier:
cukier puder
mleko
Ona masło rozpuściła, a białka ubiła z cukrem na sztywną pianę. Do piany dodała masło, przesiała mąkę, dorzuciła mak i dodała proszek do pieczenia. Całość zmiksowała i przelała do tortownicy. Wstawiła do rozgrzanego piekarnika na ok. 45 minut.
Lukier z cukru pudru i mleka przygotowała Jej Mama, nim Ona się obejrzała.
niedziela, 9 grudnia 2012
Kulebiak - pieróg z kapustą i grzybami
Kulebiak to danie tradycyjne ale z nieco innych regionów niż ten, w którym Ona i On przebywają - ze wschodu - i to niekoniecznie bardzo dalekiego. Spełnia wszystkie wymogi postnego dania, ale na takim Podlasiu na przykład pojawia się częściej na Wielkanoc niż Boże Narodzenie.
Co ciekawe, On dania nie znał wcale, a Ona bardzo dobrze kojarzy je z jeszcze innych okazji: rodzinnych imprez urodzinowych. Ciocia nie miała sobie równych, gdy na stół wjeżdżała pachnąca drożdżowa rolada z kapustą i grzybami. Dla Niej i Jej Brata to było przez długi czas ulubione danie - chyba nawet byli w stanie odpuścić sobie słodki urodzinowy tort i od razu przejść do konkretów.
Od lat kulebiaka na rodzinnym stole nie było. Danie obrosło trochę u Niej w niepowtarzalny smak z dzieciństwa, który wreszcie postanowiła odtworzyć. A że kapuchy z grzybami nagotowała, czas było ją przerobić. Na pierwszy rzut poszedł właśnie kulebiak.
Składniki
ciasto:
50 dag mąki pszennej
30 dag drożdży
1 szklanka mleka
1 łyżka masła
2 jaja
1 łyżka cukru
1 łyżeczka soli
farsz:
ok. 45 dag gotowej kapusty z grzybami
lub:
40 dag kapusty kiszonej
garść grzybów suszonych
1 cebula
1 łyżka masła
ziele angielskie
liść laurowy
sól
pieprz
woda
dodatkowo:
1 żółtko
Ona wykorzystała przygotowaną uprzednio kapustę z grzybami, ale gdyby nie miała jej w tak imponujących już ilościach, pewnie przygotowałaby farsz dokładnie według tego przepisu.
W rondlu Ona podgrzała mleko z drożdżami. Do miski przesiała mąkę, dodała jaja, masło, sól, cukier, a na koniec mleko z drożdżami. Całość zarobiła i ostawiła do wyrośnięcia na ok. 40 minut.
Gdy ciasto wyrosło, a farsz ostygł, Ona zabrała się do właściwej pracy. Ciasto drożdżowe rozwałkowała cienko, tworząc kształt prostokąta.
Zbędą część ciasta odcięła – przygotowała z niej jakieś dwie koślawe nieco gwiazdki, którymi postanowiła przystroić wypiek, a resztę wykorzystała do stworzenia drożdżowych pierożków (ale o tym wkrótce).
W około 1/3 części ciasta rozłożyła niezbyt gruby wałek farszu (pozostawiła wolne ciasto z góry i dołu, aby można było je swobodnie skleić).
Zawinęła go jedną z częścią ciasta.
Na pozostałej części ułożyła kolejną część farszu i ponownie zawinęła.
Dokładnie skleiła i przystroiła (choć to chyba za dużo powiedziane).
Kulebiaka posmarowała rozbełtanym żółtkiem
i wstawiła na natłuszczonej blaszce do rozgrzanego piekarnika na ok. 40 minut.
On zjadł z apetytem. Dla Niej była to całkiem udana imitacja kulebiaka Cioci;)
Szczerze? Nie dali rady całemu;)
Przepis bierze udział w akcji:
Co ciekawe, On dania nie znał wcale, a Ona bardzo dobrze kojarzy je z jeszcze innych okazji: rodzinnych imprez urodzinowych. Ciocia nie miała sobie równych, gdy na stół wjeżdżała pachnąca drożdżowa rolada z kapustą i grzybami. Dla Niej i Jej Brata to było przez długi czas ulubione danie - chyba nawet byli w stanie odpuścić sobie słodki urodzinowy tort i od razu przejść do konkretów.
Od lat kulebiaka na rodzinnym stole nie było. Danie obrosło trochę u Niej w niepowtarzalny smak z dzieciństwa, który wreszcie postanowiła odtworzyć. A że kapuchy z grzybami nagotowała, czas było ją przerobić. Na pierwszy rzut poszedł właśnie kulebiak.
Składniki
ciasto:
50 dag mąki pszennej
30 dag drożdży
1 szklanka mleka
1 łyżka masła
2 jaja
1 łyżka cukru
1 łyżeczka soli
farsz:
ok. 45 dag gotowej kapusty z grzybami
lub:
40 dag kapusty kiszonej
garść grzybów suszonych
1 cebula
1 łyżka masła
ziele angielskie
liść laurowy
sól
pieprz
woda
dodatkowo:
1 żółtko
Ona wykorzystała przygotowaną uprzednio kapustę z grzybami, ale gdyby nie miała jej w tak imponujących już ilościach, pewnie przygotowałaby farsz dokładnie według tego przepisu.
W rondlu Ona podgrzała mleko z drożdżami. Do miski przesiała mąkę, dodała jaja, masło, sól, cukier, a na koniec mleko z drożdżami. Całość zarobiła i ostawiła do wyrośnięcia na ok. 40 minut.
Gdy ciasto wyrosło, a farsz ostygł, Ona zabrała się do właściwej pracy. Ciasto drożdżowe rozwałkowała cienko, tworząc kształt prostokąta.
Zbędą część ciasta odcięła – przygotowała z niej jakieś dwie koślawe nieco gwiazdki, którymi postanowiła przystroić wypiek, a resztę wykorzystała do stworzenia drożdżowych pierożków (ale o tym wkrótce).
W około 1/3 części ciasta rozłożyła niezbyt gruby wałek farszu (pozostawiła wolne ciasto z góry i dołu, aby można było je swobodnie skleić).
Zawinęła go jedną z częścią ciasta.
Na pozostałej części ułożyła kolejną część farszu i ponownie zawinęła.
Dokładnie skleiła i przystroiła (choć to chyba za dużo powiedziane).
Kulebiaka posmarowała rozbełtanym żółtkiem
i wstawiła na natłuszczonej blaszce do rozgrzanego piekarnika na ok. 40 minut.
On zjadł z apetytem. Dla Niej była to całkiem udana imitacja kulebiaka Cioci;)
Szczerze? Nie dali rady całemu;)
Przepis bierze udział w akcji:
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Pesto z rzeżuchy
Ona postawiła sobie wysianie jej na Wielkanoc za punkt honoru. Oczywiście zabrała się za to za późno, więc zielone pojawiło się już... po świętach. Wybiła, gdy Ona i On nie mieli apetytu na poranne kanapki z dodatkiem rzeżuchy. Na chwilę przed zwiędnięciem Ona przerobiła ją więc na pesto - takie na szybko - bez parmezanu i ze słonecznikiem zamiast orzechów pini.
Składniki
garść rzeżuchy
1 łyżka natki pietruszki
1,5 łyżki oleju rzepakowego
3 łyżki słonecznika
sól
Cięcie i.. w kuchni zapachniało ostrą rzeżuchą.
Ona na patelni uprażyła słonecznik, a do moździerza wrzuciła: rzeżuchę, łyżkę - resztkę zamrożonej w sezonie natki pietruszki, sól, wreszcie uprażone ziarna, na koniec dolała olej.
Mieszała intensywnie, ale specjalnie nie przejmując się konsystencją. Miała tak wielką ochotę posmakować pesto na kawałku chleba, że nie utarła go jak należy.
Może i nie należy, ale jak smakuje! Jeśli więc macie za dużo rzeżuchy, albo po prostu lubicie i ją, i takie zielone pasty - siejcie i ucierajcie, jak Bóg przykazał! Ona i On już planują kolejny wysiew.
Przepis bierze udział w akcji:


Składniki
garść rzeżuchy
1 łyżka natki pietruszki
1,5 łyżki oleju rzepakowego
3 łyżki słonecznika
sól
Cięcie i.. w kuchni zapachniało ostrą rzeżuchą.
Ona na patelni uprażyła słonecznik, a do moździerza wrzuciła: rzeżuchę, łyżkę - resztkę zamrożonej w sezonie natki pietruszki, sól, wreszcie uprażone ziarna, na koniec dolała olej.
Mieszała intensywnie, ale specjalnie nie przejmując się konsystencją. Miała tak wielką ochotę posmakować pesto na kawałku chleba, że nie utarła go jak należy.
Może i nie należy, ale jak smakuje! Jeśli więc macie za dużo rzeżuchy, albo po prostu lubicie i ją, i takie zielone pasty - siejcie i ucierajcie, jak Bóg przykazał! Ona i On już planują kolejny wysiew.
Przepis bierze udział w akcji:

sobota, 7 kwietnia 2012
Czekoladowe jajka - koszmar Wielkanocy
Jej tak spodobały się krążące po sieci babeczki ukryte w jajecznych skorupkach, że na Wielkanoc postanowiła zaskoczyć Rodzinę i zrobić swoją partię niezwykłych słodkości.
Ucierpiały na tym:
Składniki
14 wydmuszek
1 łyżka oleju
2 czekolady mleczne
12 dag masła
3/4 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki soli czekoladowej
1 szklanka cukru
Ona na początek przygotowań zbadała teren: ile jaj Jej mama potrzebować będzie do świątecznych pyszności? Całe 10. Tyle właśnie Jej Tato - Mistrz Wydmuszkowy przygotował idealnych wydmuszek. Ona dorobiła resztę pierwszy raz w życiu. Nie bez strachu.
Każde kolejne kurze jajo ułożyła w.. hm.. filiżance do espresso;) głową w dół. Na samym środku szerszej strony jajca Ona umieściła igłę, którą zazwyczaj przyszywa odpruwające Mu się guziki.
Cyk - zrobiła dziurkę.
Turluturlu na boki - nieco dziurkę powiększyła.
Operację powtórzyła z drugiej strony jaja, po czym dmuchnęła mocno w dziurkę na czubku i.. za jakimś siódmym zamachem (nie ma co;)) jajco wypłynęło.
Glut taki że aż strach;) Trzy zmieszane z białkiem żółtka Ona wykorzystała do ciasta. Utarła je z cukrem. W drugiej misce umieściła przesianą mąkę, czekoladową sól i kakao oraz roztopioną wraz z masłem w wodnej kąpieli czekoladę. Dodała utarte jajka i zmiksowała.
Wydmuszki On umieścił w garnku pełnym wody i.. 3 łyżek soli. Zanurzone skorupki gotował przez 5 minut. Po wyjęciu Ona przemyła je zimną wodą i odstawiła do suszenia.
Potem było gorzej. Ona wlewała do każdej z wydmuszek olej. Jak mogła rozprowadziła po ściankach, a resztę wylała. Każde jajo umieszczała w folii aluminiowej włożonej w silikonową foremkę do pieczenia muffinek.
Następnie Ona napełniła szprycę czekoladową masą. I wtedy się zaczęło! W sumie Ona puściła wiązkę przekleństw tylko dwa razy. Tak, wierzcie Jej - dwie wiązki, choćby najbardziej siarczyste, to w takiej sytuacji powód do dumy! Gdy szpryca zatykała się, z wydmuszki wyciekał nadmiar ciasta, a całość lała się po stole, desce, podłodze, szafkach - wszędzie tylko nie we wnętrzu wydmuszek, Ona zdecydowanie traciła cierpliwość.
Pod koniec On przyszedł z pomocą, ze strzykawą, którą poi swoje robaki. Dodatkowo uzbrojony był w cierpliwość i szmatę, która starł całą czekoladę z każdego zakamarka kuchni.
Ona i On upiekli wszystkie dziadygi - każdą babkę trzymali w rozgrzanym do 175 stopni piekarniku przez ok. 20 minut. Ona nadmiar ciasta jeszcze na ciepło ściągała ze skorupek. Resztę już na zimno "obierała" nożykiem, a On przecierał na mokro ścierką i na sucho ręcznikiem. Prezentują się cudnie - trzeba przyznać.
Czy gra warta świeczki? Trudno powiedzieć. Okaże się, gdy Rodzina spróbuje.
Więc pamiętajcie, Ona powtarza: jak nie idzie, to przekląć i: Alleluja i do przodu. Szczególnie w czasie Wielkanocy!
Jeśli po przeczytaniu przepisu wystarczająco mocno współczujesz Jemu - że musiał sprzątać całą kuchnię po Jej harcach i Jej - bo stoczyła nierówną walkę z jajami - zagłosuj na nich w konkursie na Kulinarny Blog Roku. Ona i on dziękują!
Przepis bierze udział w akcji:

Ucierpiały na tym:
- uszy przeklinanych osób, które czerwieniały, gdy Ona psioczyła na te wymuskane zdjęcia przedstawiające słodkie babeczki wykluwające się z nienaruszonych skorupek w kuchniach tak czystych, jakich On na pewno nie zobaczył po Jej harcach z babeczkami. To pierwsze primo. Drugie:
- ucierpiał prawie związek Jego i Jej, kiedy Ona po wtłoczeniu czekoladowej masy do wrednej wydmuszki ze zbyt małą dziurką załamała ręce. Powód? On przebywał w tym czasie w innej galaktyce, a Ona zamiast zwyczajnie wykonać szybką międzygalaktyczną rozmowę i wezwać Go na pomoc, liczyła, że między Ziemią a Planetą, na której buszuje Komandor Shepard, działa sprawnie system telepatii, który pomoże Mu rzucić w cholerę klawiaturę i Jej, biednej uciśnionej przylecieć na pomoc. Choćby na statku kosmicznym w klasie business.
- Ucierpiały trzy Jej palce, które dorobiły się bąbli po oparzeniu kolejno: blachą, rękawicą kuchenną foremką.
Składniki
14 wydmuszek
1 łyżka oleju
2 czekolady mleczne
12 dag masła
3/4 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki soli czekoladowej
1 szklanka cukru
Ona na początek przygotowań zbadała teren: ile jaj Jej mama potrzebować będzie do świątecznych pyszności? Całe 10. Tyle właśnie Jej Tato - Mistrz Wydmuszkowy przygotował idealnych wydmuszek. Ona dorobiła resztę pierwszy raz w życiu. Nie bez strachu.
Każde kolejne kurze jajo ułożyła w.. hm.. filiżance do espresso;) głową w dół. Na samym środku szerszej strony jajca Ona umieściła igłę, którą zazwyczaj przyszywa odpruwające Mu się guziki.
Cyk - zrobiła dziurkę.
Turluturlu na boki - nieco dziurkę powiększyła.
Operację powtórzyła z drugiej strony jaja, po czym dmuchnęła mocno w dziurkę na czubku i.. za jakimś siódmym zamachem (nie ma co;)) jajco wypłynęło.
Glut taki że aż strach;) Trzy zmieszane z białkiem żółtka Ona wykorzystała do ciasta. Utarła je z cukrem. W drugiej misce umieściła przesianą mąkę, czekoladową sól i kakao oraz roztopioną wraz z masłem w wodnej kąpieli czekoladę. Dodała utarte jajka i zmiksowała.
Wydmuszki On umieścił w garnku pełnym wody i.. 3 łyżek soli. Zanurzone skorupki gotował przez 5 minut. Po wyjęciu Ona przemyła je zimną wodą i odstawiła do suszenia.
Potem było gorzej. Ona wlewała do każdej z wydmuszek olej. Jak mogła rozprowadziła po ściankach, a resztę wylała. Każde jajo umieszczała w folii aluminiowej włożonej w silikonową foremkę do pieczenia muffinek.
Następnie Ona napełniła szprycę czekoladową masą. I wtedy się zaczęło! W sumie Ona puściła wiązkę przekleństw tylko dwa razy. Tak, wierzcie Jej - dwie wiązki, choćby najbardziej siarczyste, to w takiej sytuacji powód do dumy! Gdy szpryca zatykała się, z wydmuszki wyciekał nadmiar ciasta, a całość lała się po stole, desce, podłodze, szafkach - wszędzie tylko nie we wnętrzu wydmuszek, Ona zdecydowanie traciła cierpliwość.
Oto nieopublikowane chyba nigdzie w necie koszmarny wynik nierównej walki z babkami, które baby chcą robić w jajecznych skorupkach, nie wspominając, ile serca i cierpliwości może reszta przedstawicielek płci pięknej przy tym stracić.
Pod koniec On przyszedł z pomocą, ze strzykawą, którą poi swoje robaki. Dodatkowo uzbrojony był w cierpliwość i szmatę, która starł całą czekoladę z każdego zakamarka kuchni.
Ona i On upiekli wszystkie dziadygi - każdą babkę trzymali w rozgrzanym do 175 stopni piekarniku przez ok. 20 minut. Ona nadmiar ciasta jeszcze na ciepło ściągała ze skorupek. Resztę już na zimno "obierała" nożykiem, a On przecierał na mokro ścierką i na sucho ręcznikiem. Prezentują się cudnie - trzeba przyznać.
Czy gra warta świeczki? Trudno powiedzieć. Okaże się, gdy Rodzina spróbuje.
Więc pamiętajcie, Ona powtarza: jak nie idzie, to przekląć i: Alleluja i do przodu. Szczególnie w czasie Wielkanocy!
Jeśli po przeczytaniu przepisu wystarczająco mocno współczujesz Jemu - że musiał sprzątać całą kuchnię po Jej harcach i Jej - bo stoczyła nierówną walkę z jajami - zagłosuj na nich w konkursie na Kulinarny Blog Roku. Ona i on dziękują!
Przepis bierze udział w akcji:

Baby, ach te baby!
Macie chęć na drożdżową babę? Jeszcze zdążycie! Będzie idealna na Wielkanoc - świeża, wyrośnięta w górę - jak On i wszerz - jak Ona, z dodatkami takimi, jakie sobie wymarzycie. U Niej i Niego jedynie ze skórką pomarańczową na górze.
Składniki
5 żółtek
1/2 szklanki cukru
3,5 szklanki mąki pszennej
50 g drożdży
1 szklanka mleka
1 szczypta soli
120 g masła
esencja śmietankowa
margaryna do wysmarowania formy
bułka tarta do wysmarowania formy
lukier:
1 szklanka cukru pudru
sok z połówki cytryny
garść kandyzowanej skórki pomarańczowej do dekoracji
On oddzielił żółtka od białek.
Te pierwsze Ona utarła z połową szklanki cukru (no dobra, z mniejszą połową;) - łyżkę odsypała, by drożdże szybciej urosły) i szczyptą soli.
Tę zapodzianą łyżkę cukru wsypała do rondla z mlekiem celem podgrzania. Do ciepłego słodkiego napoju wsypała pokruszone drożdże, zamieszała i odstawiła do wyrośnięcia.
Do miski przesiała szklankę mąki i wlała buzujący zaczyn drożdżowy, zamieszała.
Dodała roztarte żółtka. W rondlu rozgrzała masło. Do masy dosypała kolejne 2 szklanki mąki i odrobinę esencji śmietankowej. Dolała masło.
Masa kleiła się trochę do rąk, więc dodała jeszcze nieco mąki. Gdyby nie fakt, że chcieli robić drożdżówkę bez rodzynek, dorzuciłaby tu garść uprzednio zamoczonych w wodzie robaczków.
Ciasto odstawiła na godzinę w ciepłe miejsce. W tym czasie przygotowała święconkę, a formę na babkę wysmarowała margaryną i wysypała bułką tartą.
Wyrośnięte ciasto włożyła do formy i odstawiła na kolejny kwadrans.
Babkę wielkanocną piekła ponad godzinę. Wyrosła całkiem nieźle.
Gdy stygła, Ona i On przygotowali lukier. Ona wycisnął sok z połówki cytryny, a Ona dodając go stopniowo do szklanki cukru pudru uzyskała pożądaną konsystencję. Oblała nią babę i obsypała kandyzowaną skórką pomarańczową.
- Z taką babą można spędzać Święta - powiedział On, tuląc Ją. To udanych!
Przepis bierze udział w akcji:

Składniki
5 żółtek
1/2 szklanki cukru
3,5 szklanki mąki pszennej
50 g drożdży
1 szklanka mleka
1 szczypta soli
120 g masła
esencja śmietankowa
margaryna do wysmarowania formy
bułka tarta do wysmarowania formy
lukier:
1 szklanka cukru pudru
sok z połówki cytryny
garść kandyzowanej skórki pomarańczowej do dekoracji
On oddzielił żółtka od białek.
Te pierwsze Ona utarła z połową szklanki cukru (no dobra, z mniejszą połową;) - łyżkę odsypała, by drożdże szybciej urosły) i szczyptą soli.
Tę zapodzianą łyżkę cukru wsypała do rondla z mlekiem celem podgrzania. Do ciepłego słodkiego napoju wsypała pokruszone drożdże, zamieszała i odstawiła do wyrośnięcia.
Do miski przesiała szklankę mąki i wlała buzujący zaczyn drożdżowy, zamieszała.
Dodała roztarte żółtka. W rondlu rozgrzała masło. Do masy dosypała kolejne 2 szklanki mąki i odrobinę esencji śmietankowej. Dolała masło.
Masa kleiła się trochę do rąk, więc dodała jeszcze nieco mąki. Gdyby nie fakt, że chcieli robić drożdżówkę bez rodzynek, dorzuciłaby tu garść uprzednio zamoczonych w wodzie robaczków.
Ciasto odstawiła na godzinę w ciepłe miejsce. W tym czasie przygotowała święconkę, a formę na babkę wysmarowała margaryną i wysypała bułką tartą.
Wyrośnięte ciasto włożyła do formy i odstawiła na kolejny kwadrans.
Babkę wielkanocną piekła ponad godzinę. Wyrosła całkiem nieźle.
Gdy stygła, Ona i On przygotowali lukier. Ona wycisnął sok z połówki cytryny, a Ona dodając go stopniowo do szklanki cukru pudru uzyskała pożądaną konsystencję. Oblała nią babę i obsypała kandyzowaną skórką pomarańczową.
- Z taką babą można spędzać Święta - powiedział On, tuląc Ją. To udanych!
Przepis bierze udział w akcji:

Subskrybuj:
Posty (Atom)