wtorek, 20 marca 2012

Ćwikła nie dla buraka!

Ona wspominała kiedyś, że za buraczkami nie przepada. Barszczyk - a i owszem, z chęcią wypije, botwinkę zje ze smakiem, chłodnik wciągnie, nawet tartę z botwiną zje oblizując się z apetytem, ale do reszty musi.. dojrzeć?
Zaczęła powoli: od zrobienia buraczków ze słonecznikiem. Bardzo je polubiła. On zresztą też zapałał do nich sympatią.

Po te na zimno Ona raczej nie ma ochoty sięgać. Nie to, co On! zjadłby buraki w każdej postaci, o ilości nie wspominając.

Gdy więc Ona przygotowała barszcz, resztę buraków przeznaczyła na małą niespodziankę dla Niego - ostre buraczki z chrzanem, zwane ćwikłą. Zero filozofii.



Składniki
2 ugotowane buraki
sól
pieprz
chrzan

Ona ugotowane buraki utarła, dodała soli, pieprzu i dużo chrzanu. Co więcej dodać niż to, że On zajadał uśmiechając się czerwonymi ząbkami?;)

Przepis bierze udział w akcji:

poniedziałek, 19 marca 2012

Krwisty barszcz czysty

Ona i On dostali od Jego Mamy uszka do barszczu. Trzeba tylko było przygotować krwistoczerwoną zupę.

Składniki
1 litr bulionu
2 duże buraki
1 ząbek czosnku
1 łyżka octu
majeranek
pieprz


Ona bulion podgrzała, buraki obrała, pokroiła w spore plastry i wrzuciła do garnka z zupą. Gotowała na delikatnym gazie przez ok. 15 min. Gdy barszcz puszczał kolor, On pluskał się w basenie.Ona dolała octu, dorzuciła przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, dodała nieco pieprzu i sporo majeranku. Po pół godzinie barszcz się przegryzł. Nie mieli go zamiaru jednak jeść od razu. Ona buraki wyłowiła i... zrobiła z nimi coś, o czym wkrótce napisze.

Barszcz przegryzał się więc nieco dłużej - noc całą. Ona i On zjedli go przed chwilą z uszkami. On ani nie narzekał na brak pieprzu, ani zupy maggi nie zalał po brzegi. Znaczy chyba, że dobra;)

niedziela, 18 marca 2012

Genialna tarta z wędzoną rybą

Jakim cudem tej tarty mogło jeszcze na blogu nie być, skoro jest tą, która najczęściej pojawia się w Jego i Jej kuchni? Dla Niego i dla Niej to było odkrycie ubiegłego roku. Na przepis trafili tu i szybko wprowadzili go w życie, zmieniając jedynie gatunek głównej bohaterki: od łososia, przez makrelę po pstrąga.

W weekend nadarzyła się kolejna okazja, by się tartą zachwycić, gdyż Jej Tato zadbał, by mieli zapas ryby w lodówce.




Składniki
ciasto na tartę
1 mała wędzona makrela
1 cebula
3 łyżki mąki
1 łyżka masła
2 szklanki mleka
sól
pieprz
tymianek
 
Ona sprawnie, ale jeszcze trochę psikając, przygotowuje ciasto na tartę. On tasakiem zamierza się na cebulę, którą podsmaża na odrobinie masła, soli i pieprzy. 
Gdy ciasto piecze się, Ona dumna z siebie z nietypową dla Niej cierpliwością obiera rybę.
On w rondlu podgrzewa masło, dodaje mąki, intensywnie mieszając. Później dolewa mleko i zagotowuje. Na koniec sypie tymianek (- Ooo! Dużo! Więcej! - cieszy się Ona:)) i jeszcze odrobinę soli oraz pieprzu. Do gęstej masy wrzuca cebulę, a za nią do rondla wskakuje ryba.
Całość wylewa na ciasto i wstawia do piekarnika na 40 min. Gdy skorupka zezłoci się, znak to, że obiad gotowy!





Przepis bierze udział w akcji
Potrawy 
rozgrzewające

sobota, 17 marca 2012

Co ma łosoś do parówki?

Gdy bucha para, Para-buch! idzie w ruch!
Kiedy Ona i On wybierali jakiś czas temu sprzęty do wspólnego gniazdka, On zaznaczył, że bez parowaru się nie obejdzie. Nie szukał sprzętu, który zawali im pół stołu, ale takiego, który będzie wygodny, do wykorzystania również w innych kulinarnych celach i przede wszystkim - na gaz, bo tego na razie - odpukać w niemalowany rurociąg - pod dostatkiem. Poza tym nie ma, jak jedzenie przy świecach a nie gniazdku elektrycznym.

Jednym słowem: On kupił garnek. Garnek do parówek, czyli gotowania na parze - szybkiego, wygodnego, zdrowego, które pozwala wyczuć słodycz nie tylko marchewki czy ziemniaka ale także pietruszki i selera.

Przyrządzali na nim różne rzeczy, różnymi gości podniebienia raczyli. Numerem jeden pozostają jednak zwyczajne ziemniaki z koperkiem, cebula i ryba - najlepiej łosoś.



Składniki
1 dzwonek łososia
4 ziemniaki
1 cebula
1 litr wody
ziele angielskie
liść laurowy
sól
koperek

Zapytacie, po co liść laurowy i ziele angielskie? Bo Ona i On niewiele rzeczy marnują - dobre zwyczaje z domów rodzinnych wynieśli. Skoro więc przez 25-30 min woda będzie się na gazie grzała, a ryba podzieli się swoim aromatem, szkoda byłoby tego nie wykorzystać - choćby jako późniejszy wywar do risotto z owocami morza lub rybą. Sprawdza się równie doskonale jak bulion, którego akurat Ona i On mogą nie mieć pod ręką, a jest o sto razy lepsze niż bulion na bazie rosołowej kostki.


On więc do garnka wlewa wodę i wrzuca przyprawy, gotuje. W tym czasie obiera ziemniaki, kroi je na pół i układa na sitku, posypuje lekko solą i przykrywa.
Po ok. 10-15 min na sitko pod ziemniakami układa na odrobinie oleju (by uniknąć przyklejenia) rybę. Jest ona tak aromatyczna, że ani cytryny, ani przypraw jej nie trzeba. Do ziemniaków dorzuca pokrojoną w grube kawałki cebulę.



Po ok. 10 min obiad jest gotowy. Ziemniaki Ona sypie koperkiem, On obiera rybę.


Ona swojego kawałka nie omieszka posypać gruboziarnistą solą. Doskonałe połączenie!


Przepis bierze udział w akcji

piątek, 16 marca 2012

Risotto z owocami morza

Ona długo nie mogła przekonać się do robaków. On za owocami morza przepada. A że razem lubią risotto, wreszcie i morska mieszanka musiała się w nim znaleźć. Krewetki, ośmiorniczki i kraby - czego tylko dusza zapragnie.


Składniki
1 litr wywaru rybnego
pół kubka ryżu arborio
garść owoców morza
1 mała cebula
olej
pieprz
natka pietruszki

Ona płacząc przy szatkowaniu cebuli, podgrzała bulion.


Cebulę wrzuciła na rozgrzany olej, posypała pieprzem, a gdy warzywo zeszkliło się, wrzuciła ryż.


Gdy ten wymieszał się na patelni, zalała go 3 chochelkami bulionu. Zamieszała. Poczekała, aż całą zupę wchłonie i powtórzyła operację, aż... wywaru zabrakło, czyli po jakiś 15 minutach.


Gdy ryż był jeszcze wodnistą paćką, dodała owoce morza, a chwilę później - natkę pietruszki.


 

Wyszło całkiem smaczne, choć Ona zdecydowanie przepieprzyła sprawę;)

Przepis bierze udział w akcji

czwartek, 15 marca 2012

Orzeźwiająca zapiekanka z łososiem

Ryby często goszczą na Jego i Jej stole. Schaboszczaka może nie być, bez mielonego też mogą się obejść, ale ryba musi się pojawić.
Gdy te nadmorskie nie są dostępne Ona i On sięgają po wędzone wersje tych łatwiej dostępnych - np. łososia. Z takich skrawków wędzonej, delikatnej ryby On wyczarował pyszną zapiekankę.


Składniki
20 dag makaronu
20 dag wędzonego łososia
15 g mąki
1/2 szklanki mleka
1/2 szklanki śmietany 18%
sok z 1/2 cytryny
koperek
sól
pieprz


On ugotował makaron na półtwardo, a piekarnik rozgrzał do czerwoności. Rybę podzielił na drobne kawałki i dorzucił do makaronu. Skropił cytryną.

W rondlu roztopił masło, dosypał mąkę i intensywnie zamieszał, a następnie dolał śmietanę. Zagotował, aż masa zgęstniała. Dodał sól, pieprz i koperek.

Makaron wyłożył w żaroodpornym naczyniu i zalał sosem.Piekł ok. 30 min., aż górna warstwa zarumieniła się.


Jej najbardziej smakowało połączenie łagodnej ryby z orzeźwiającym sokiem z cytryny. No i koperek - pychota!

Przepis bierze udział w akcji

środa, 14 marca 2012

Zupa czosnkowa na przeziębienie

Ona leży na łopatki choróbskiem rozłożona, a On opiekuje się Nią, leki donosi, herbatką poi, marznące stopy przykrywa. Co jest najlepsze na przeziębienie? Dla Niej: rosół, a dla Niego czosnek. Co wychodzi z połączenia takiego duetu? Zupa czosnkowa.

On długo przygotowywał się do jej przyrządzenia. Intensywnie wspominał polevkę zjedzoną w praskiej piwniczce - uważaną u naszych sąsiadów za najtańszą i najprostszą zupę, czytał, szperał, specjalnie zamówił legendarny Stefanowy czosnek. Aż wreszcie przygotował swoją wersję oczarowującą jakże wykwintnym smakiem.
 

Składniki
1/2 litra bulionu
2 główki czosnku
2 żółtka
3 łyżki śmietany 18%
1 plaster sera żółtego
majeranek
tymianek
sól
pieprz

Do zimnego bulionu On wrzucił całą, przekrojoną na pół główkę (obraną z wierzchniej warstwy, ale pozostawiwszy ząbki w łupinkach) czosnku.


Gdy bulion się zagotował, na wolnym ogniu trzymał zupę ok. 10 min. Następnie czosnek wyjął i roztarł w moździerzu. Usunął z paćki łupinki, przepuścił przez praskę resztę czosnku i dorzucił do bulionu. Doprawił majerankiem i tymiankiem, solą oraz pieprzem. Pogotował 10 min.
W tym czasie przygotował grzanki i starł ser.


Na koniec zupę zabielił śmietaną.
Na dno Jego i Jej miseczki wrzucił żółtko. Później żółte oczko zasypał serem i zalał gorącą, aromatyczną zupą.



Na koniec dorzucił grzanki.


Taka zupa teraz postawiłaby Ją na nogi!

Przepis bierze udział w akcji:
Potrawy 
rozgrzewające

wtorek, 13 marca 2012

Czeski błąd? Nie, czeski tort!

Jej Babcia ma dziś imieniny. Ona zamówił więc u Niej na tę okoliczność (w tym stwierdzeniu nie należy doszukiwać się logiki;)) tort. Czeski tort


Ona zaczęła przygotowania już w niedzielny wieczór. Korzystała z dobrze znanego przepisu, bo ciacho gościło już u nich na Jego imieniny obchodzone ostatnio aż trzy (sic!) razy. 

On więc tłukł w niedzielę swoim dzielnym wojownikiem Shepardem zgraję tłumanów (tumanów, których daje się tłuc) w Mass Effect 3, a Ona ucierała, zarabiała, wałkowała, smarowała, wypiekała – całe 9 spodów z takiej samej co zwykle ilości ciasta. No dobra, 10! Ale ten jeden, najcieńszy przełamał się, spełniając Jego i Jej ciche prośby – nie mogło się przecież obyć bez testów;)   


Ostatnie kawałki Ona zamieniła w literki i nieporadne kwiatki – dla Jej Babci.


Wczorajszy wieczór On znów strzelał heady, a Ona zaszyła się w kuchni, przygotowując krem. Zbyt późno zorientowała się, że masła miała za mało. Zrobiła więc krem z połowy porcji – wersja.. hm.. powiedzmy nie uboższa, a light. Krem rozsmarowała, dodała dżemu, sypnęła orzechami. 


Literki przyczepiła na (nie, nie na ślinę, bez obaw!) dżem i oprószyła cukrem pudrem. 


Ona czeka już ciastem na popołudnie u Babci. Martwi się jednak trochę, czy On, który ma za zadanie przetransportować dziś swój ulubiony tort, nie ukroi sobie w drodze kawałka, kawałeczka, no.. jeszcze jednego, ooo.. ostatniego już.;)

Przepis bierze udział w akcji:

poniedziałek, 12 marca 2012

Naany w ruch!

Ona i Ona kuchnię indyjską odkryli nie podczas wojaży po Azji, ale po Wyspach Brytyjskich. Zakochali się w gęstych mięsnych i warzywnych gulaszach, knajpkach od progu pachnących ostrymi przyprawami, jedzeniem po które bezkarnie można sięgać palcami. Niewiele popróbowali podczas wycieczek po Polsce, ale do miejsc godnych zapamiętania zaliczają:
  • Ganesh w Łodzi: Jej ulubiona zupa ze słodkiej kukurydzy z kurczakiem, indyjska kawa, która Ją stawia na nogi i koi oraz smakująca Jemu i Jej mieszanka warzywno-owocowa podana na gorącej patelni, której to nazwy nie pomną; wspomną za to mało klimatyczny telewizor z irytującymi teledyskami bollywoodzkiej gwiazdki w czerwonej czapce z daszkiem i salą dla palących wtedy jeszcze w tym przedziwnym układzie: palący na lewo, niepalący na prawo, 
  • nieodżałowany Lord Buddha w Bydgoszczy z absolutnie genialnymi naanami czosnkowymi, kurczakiem w szpinaku i baraninie na ostro, z doskonałą obsługą, a także onion bhaji, które podbiły Jego serce; niestety również ze słabym sosem miętowym i niezbyt klimatyczną sporą salą restauracyjną
  • wrocławska Masala Grill & Bar z klimatem baru szybkiej obsługi, ale też ze szczególnie smacznymi samosami i fenomenalnym butter chickenem (Ją rozbraja taka odmiana;)), pyszną chałwą i niepasującym do całości, ale kładącym Ją na łopatki raspberry mojito,
  • bydgoska Divali z przyjemnym klimatem, przemiłą obsługą, bardzo smacznymi nadziewanymi naanami i świetnie doprawionymi gulaszami, ale też zupełnie przeciętnymi sosami do przekąsek, niezachwycającymi onion bhaji i mroźną porą zimną ale uroczą piwniczką.
Częściej niż w knajpkach po indyjskie jedzenie Ona i On sięgają w domowych pieleszach. Tu podstawą jest chleb naan - łatwy w przygotowaniu, świetnie komponujący się z każdym mięsiwem i warzywną mieszanką, którego można wcinać w towarzystwie lub samemu.


Składniki
50 dag mąki pszennej
1 jajo
mały jogurt naturalny
1/2 szklanki ciepłego mleka
1 łyżka oleju
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka soli

Mąkę Ona przesiewa do miski, dodaje sodę, sól i proszek do pieczenia. W szklance roztrzepuje jajo, które dodaje do mąki. Zarabia ciasto, dodając jogurt, mleko oraz olej. Ciasto odstawia na pół godziny. Zwyczajnie nie ma cierpliwości czekać jeszcze przynajmniej raz tyle.
Ona formuje spode dość cienkie łezki, które wykłada na wysmarowana olejem blaszkę i kratki w rozgrzanym piekarniku. Piecze go zarumienienia (ok. 15-20 min.).


On przygotowuje w tym czasie masalę, którą wyjadać będą ułamanymi kawałkami naanów, parząc usta. 


niedziela, 11 marca 2012

Ona i On kochają się nie tylko w kuchni

Ona i On poszli z duchem czasu i zaszli na FB. Przyspieszają nieco, obiecują sobie solennie częściej już nie tylko gotować i jeść, ale także pisywać. Stąd nie znikają, Boże broń, ale w nowe miejsce serdecznie zapraszają. Będzie się działo!