sobota, 19 listopada 2011

Uwaga! Tu skrobią marchewki!

Ona obiecała Bratu na urodziny marchewkowe ciasto. Robiła je raz według chyba najprostszego przepisu. Starała się, jak mogła, ale wyszedł zakalec. Mimo to Brat ciasto zajadał ze smakiem i prosił o jeszcze.

Jak już przyszło co do czego i nadeszły jego 21. urodziny, przypomniał sobie właśnie o tym cieście. Ona więc zakupiła marchewki, wyszukała dużo fajniejszy przepis i.. On zepsuł machinerię, która zrobienie ciasta miała Jej umożliwić.


Więc wszyscy obeszli się smakiem.

Ale co ma się upiec, nie utonie, jak mawia staropolskie przysłowie i dlatego po szybkiej naprawie kuchennego robota, Ona wróciła do tematu ciacha, którego warzywnego fenomenu Ona nie rozumie.. Warzywa na słodko? Fiu fiu..

Składniki
2 jaja
20 dag cukru
20 dag marchwi
150 ml oleju rzepakowego
50 dag orzechów włoskich
30 dag wiórków kokosowych
20 dag mąki pszennej
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

polewa
10 dag cukru pudru
10 dag kremowego serka kanapkowego
5 dag masła


On trze drobno marchewkę, Ona sieka orzechy. Ona jaja ubija mikserem i stopniowo cukier dodaje.Do masy wlewa olej i dalej ubija. 
Do miski dorzuca kolejno marchew, orzechy i kokos i już łyżką delikatnie miesza.
On cierpliwie mąkę przesiewa, którą Ona z cynamonem, sodą, solą i proszkiem do pieczenia miesza i do masy dodaje.
Ona zdecydowanie nie radzi sobie z dokładnym wyłożeniem tortownicy folią aluminiową, więc On przychodzi Jej z pomocą. Ona ciasto wylewa do formy i do rozgrzanego piekarnika na ok. 1 godz. wstawia.



Później się zagadują do nocy, więc dopiero następnego dnia Ona  polewę przygotowuje, masło z serkiem ucierając, a następnie w 2 turach cukier dodając. Gdy polewa w lodówce się chłodzi, On ostrym cięciem ciasto na 2 części przekrawa.



Ona tylko obskubuje boczki - wyborne! Następnie część polewy wykłada na spód..


resztą zakrywa i górę pod białą pierzynką chowa.



Za chwil parę Brat ciasto ujrzy. Ona ma nadzieję, że Mu zasmakuje:)

Przepis bierze udział w akcji:

Potrawy 
rozgrzewające

wtorek, 15 listopada 2011

Co robi Ona, co lubi On - cała prawda o Nich

Niezwykłe wyróżnienie spotkało Ją i Jego! Chocoholiczka, do której On zakazał Jej już wchodzić (Ona za każdym razem, gdy czyta, ślini się na widok czekoladowych pyszności i na sam widok przybiera w biodrach;)) przyznała Jej i Jemu taki oto medal. Oj nie, nie z kartofla!


7 całkiem przypadkowych faktów o Niej i o Nim
1. Ona lubi jeść. On lubi z Nią.
2. On budzi Ją rano buziakiem. Ona przewraca się na bok, po chrześcijańsku nadstawiając Mu drugi policzek.
3. On uwielbia horrory. Ona ogląda je z zamkniętymi oczami.
4. Ona myje, On wyciera naczynia.
5. Ona i On ostentacyjnie wychodzą ze słabych spektakli.
6. Ona boi się robaków. On hoduje pająki.
7. Ona była kiedyś Teresą z Kalkuty. On - Pancerną Pięścią.

Do wspólnej zabawy Ona i On zapraszają:

Zasady gry, gdy zostaniesz wyróżniona/y są następujące:
1) zamieść wpis na swoim blogu informując o wyróżnieniu i o tym, kto Cię wyróżnił
2) napisz 7 przypadkowych faktów o sobie
3) wyróżnij/nominuj 15 innych blogów

Konkursowe risotto

Pamiętacie nasze kurkowe risotto? On tak pięknie je upitrasił, Ona tak się w nim rozsmakowała, a i Wam zasmakowało..


Ona i On postanowili więc podzielić się tą polsko-włoską jesienną potrawą w szerszym gronie. A może zechcecie oddać na nią głos? To nic nie kosztuje, nie trzeba się też rejestrować. Zabawa trwa tylko chwilkę. Wystarczy tu podać swój adres e-mail i po chwili ze skrzynki mailowej odebrać link potwierdzający głos. I już!

To dla Was szansa na wygranie książki "Smaki Północnej Italii", a przede wszystkim okazja do wspólnej zabawy.

Ona i On dziękują:)



poniedziałek, 14 listopada 2011

Czas na konkret. Koniec z babkami!

Ona przyznaje: dość długo się opierała, by babeczek nie nazywać muffinkami, ale wreszcie odpadła. Zakupiła jeden komplet foremek, drugi na imieniny On jej sprawił. I piecze. Pieką właściwie. Oj... i kombinują, jak mogą i gdy nie mogą i z czym tylko wypadnie.



Słodkie to już standard, głównie czekoladowe i z owocami. Były też koperkowo-czosnkowe, były z kiełbaską i oliwkami, z oliwkami i papryczką również, a i takich z pieczarkami i cebulką nie zabrakło. Z brokułami i fetą? Oczywiście! Z szynką nawet parmeńską oraz wersja z salami na ostro. Kombinacji co nie miara.

Jej ulubione: z koperkiem, czosnkiem i kaparami.
Jego faworyty: z pieczarkami.
Wspólne kombinacje: ostrrre!


Które wybieracie?


Składniki (10-12 szt.)
300 g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 jaja
170 ml mleka
140 g masła/margaryny
sól
pieprz

do koperkowo-czosnkowych
3 łyżki koperku
2 ząbki czosnku (1,5 łyżeczki granulowanego)
10-12 kaparów (po 1 na muffinkę)

do ostrrrych
1 łyżka przecieru pomidorowego
pół laski kiełbasy
ostre chilli/ostra papryka

do pieczarkowych
50 g pieczarek
1 cebula

Ona w rondlu topi margarynę i z szafy wyciąga dwie miski. Do pierwszej wsypuje mąkę, proszek, sól i pieprz. On pieprzu jeszcze przezornie dorzuca. W drugiej rozbija jaja, dolewa mleka i.. czeka, by margaryna ostygła, po czym chłodną wlewa i miesza.
 
On o ciepło domowego.. piekarnika dba. Ona przelewa mokre do suchego, miesza, a on kończy przygotowywanie dodatków. Dorzucają więc kolejno: koperek i wyciśnięty/granulowany czosnek, a po wyłożeniu do foremek Ona po kaparze na górę kładzie.

Kiełbaskę pokrojoną drobno i koncentrat pomidorowy dorzuca, a na koniec ostre chilli lub ostrą papryczkę sypie.


No i jeszcze te z pieczarkami podsmażonymi i cebulką. Pieką jakieś pół godziny. Akurat na 2 tury "Czarnych historii".

Ten przepis bierze udział w akcji:


niedziela, 6 listopada 2011

O kurka! Ale risotto!

Risotto to dla nich z włoskiego "fast food";) Jedzenie szybkie i czasem - przyznają bez bicia - śmieciowe, ale nie dlatego, że zaśmieca ich żołądki. Wręcz przeciwnie - bywa zwyczajnie przeglądem tygodnia. Znacie to? Nie ma w tym nic wstydliwego przecież.

Resztki mięsa z rosołu, warzywa - to tylko oznaka, że gospodarstwo domowe nie śpi, ale działa;) Ona i On znaleźli na to sposób - risotto. Ale czasem robią je nie po to, by wykorzystać otwartą puszkę konserwowego groszku, resztkę oliwek czy szafran, ale celowo - choćby, by rozsmakować się w kurkach. Bo one są dla nich kwintesencją jesieni.

Risotto z nimi to idealne połączenie złotej polskiej jesieni ze słoneczną Italią.


 Składniki
3/4 szklanki ryżu arborio
1/2 litra bulionu
2 cebule dymki
1/3 szklanki białego wina półwytrawnego
sól
pieprz 
1/2 szklanki kurek
2 łyżki natki z pietruszki
olej

On na patelni rozgrzewa olej i wrzuca posiekane dymki, sypie sól i pieprz. Dorzuca ryż i przez chwilę praży na ogniu.


Następnie w rondlu podgrzewa bulion, a do ryżu dolewa wino. Miesza.


Ona stoi akurat w korku, wracając z pracy i tylko myśli o obiedzie. On nieśpiesznie dolewa bulion - po chochli, czekając, aż ryż ją wchłonie i aż rondelek pokaże dno. Cała operacja trwa ok. 20 min i przeprowadzana jest na wolny ogniu. Następnie On dorzuca kurki...


i miesza.


Sypie jeszcze natkę pietruszki - obficie.


Ona już parkuje miejski autobus i zmierza w kierunku domu. On jeszcze trochę miesza, zwracają uwagę na to, by ryż był twardy, a jednocześnie risotto miało dość kleistą konsystencję.


Ona znów przychodzi na gotowe. Wygodna taka. Risotto z kurkami pachnie bulionem, lasem, winem i pietruszką - idealny obiad na początek miłego popołudnia.


Przepis bierze udział w akcji w kategorii primi piatti:

 


wtorek, 1 listopada 2011

Kopnięta w żebra jest ta zebra

Czy ta zebra jest prawdziwa?
Czy to tak naprawdę bywa?
Czy też kucharz z bożej łaski
Pomalował babkę w paski?

Ona na dzisiejsze rodzinne spotkanie przygotować chciała ciasto. Warunki: pół godz. na przygotowanie (bez pieczenia), mały nakład finansowy, a sam wypiek: niezbyt kaloryczny (czyt. niech Ona nie dodaje znów tyle czekolady - błaga Jej Mama;)). Tak powstała zebra. Kopnięta zebra.


Składniki
5 jaj
2,5 szklanki mąki pszennek
1 szklanka cukru
10 g cukru wanilinowego
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka wody
1 szklanka oleju
4 łyżki kakao

Ona jaja z cukrem utarła, mąkę dodała, cały czas mieszając, dolała olej, następnie wodę, dosypała proszek do pieczenia. On relaksował się, przygotowując do dzisiejszych wędrówek cmentarnych, przedzierania się między pachnącymi naftaliną futrami, dzieciakami drącymi się przy stoisku z obwarzankami, sprzedawcami obok wiązanek i zniczy oferujących lizaki z napisem "Kocham Cię" oraz kolorowe baloniki napełnione helem...

Ona ciasto podzieliła na dwie części. Do jednej z nich dodała kakao i zamieszała. Na wysmarowaną margaryną i obsypaną bułką tartą blachę ona wylewała chochelką naprzemiennie ciemną i jasną masę.



Całość włożyła do rozgrzanego piekarnika na ponad godzinę.

Dziś w małym rondelku roztopiła mleczną czekoladę z odrobiną wody i polewą oblała ciasto.


Kopniętą (bo paski nie do końca zgrabne wyszły;)) zebrę Ona spakowała już i na cmentarze oraz kawę do babci zmierza. Miłego dnia!


Przepis bierze udział w akcji:


poniedziałek, 31 października 2011

Cukierek albo... chleb

- Znów Ona o chlebie pisze? - pyta On. - Zrobi kanapkę z czymś innym i już ma post tworzyć? Kto to czytać będzie?

Ona jednak nie ustaje w pisaniu, bo choć wpis o chlebie, wszak i o nim coś nowego napisać można. Na przykład, że w jego kromkach suszone pomidory się kryją. Sprawiają, że wyjęty z pieca bochenek pachnie niczym delikatna pizza.

No tak.. nudą zawiało. Pamiętacie chleb z chrupiącą skórką, który Ona zrobiła w ubiegły weekend? W miniony powtórzyła próbę - tym razem z pysznym dodatkiem.


Wyszedł około półkilogramowy bochenek. Zdecydowanie za mało na leniwe niedzielne śniadanie i poniedziałkowy posiłek w pracy.

Dziś już w piekarniku nie nudą z słodkościami powiało. Ona piekła babeczki czekoladowe dla halloweenowych strachów, które nawiedziły ich klatkę (razem z nieprzebranym ale równie strasznym panem z urzędu miasta) a także zebrę, która zamiast do zoo trafi jutro na babciny stół podczas rodzinnego spotkania.

niedziela, 30 października 2011

No i się dyni upiekło

Gdy Ona i On dostali piękną dynię, planowali zrobić z niej zupę, tartę, pierogi i upiec ją z solą. Zupa się udała, z pestek zrobili znakomitą przekąskę filmową, a na resztę po  prostu warzywka nie starczyło. Ale upiec - upiekli.

Składniki
dynia - ilość dowolna
olej
sól

Ona dynię pokroiła, ze skórki obrała i na folię aluminiową wyłożyła.


Pędzelkiem olej rozsmarowała i solą gruboziarnistą posypała. Do rozgrzanego piekarnika na kwadrans włożyła. Zjedli na szybko, bo była tak miękka, delikatna i słodko-słona, że palili się do kolejnego kawałka...


Lato upłynęło im pod znakiem cukinii, pomidorów i papryki. Jesień zdecydowanie należy do dyni.

Przepis bierze udział w akcji:

sobota, 29 października 2011

Z kopytka obiad rwie!

Jej Mama robi najlepsze pod słońcem, rozpływające się w ustach kopytka. Dla Niej te zgrabne kluski są kwintesencją domowego jedzenia. Idealnie do zrazów, gulaszu, wszelkich sosów...
Odkąd Ona i On gospodarują razem, kopytka zawitały na ich stole tylko parę razy - o jakieś setki razy za mało. Wszystko przez to, że Ona i On rzadko mają zapas ziemniaków w garnku. A jak wiadomo kopytka najlepiej zrobić z tych kartofli, które zostały podczas obiadu nietknięte.


Ona jednak po cudnym smaku kopytek sprzed paru dni na obiedzie u Rodziców, postanowiła wysmarować, to jest wygotować je sama. Gdyby nie fakt, że znów robiła je na oko, choć jak podkreśla Jej Tata, na oko to Jej babcia w szpitalu leżała, Ona podałaby dokładny przepis. A tak napisze, jak kopytka na sobotni obiad zrobiła. Mniej więcej.

Składniki
9 niewielkich ziemniaków
ok. 2 szklanek mąki pszennej
1 jajo
1 łyżeczka soli (plus 1 łyżeczka do gotowania kopytek)
2 łyżeczki oregano

Ona obrała ziemniaki i ugotowała je w osolonej wodzie. Potem zrobiła sobie maseczkę i dopiła poranną kawę. On dzielnie siedział w swojej fabryce. Gdy ugotowane ziemniaki nieco wystygły, Ona udukała (Ona uwielbia to słowo!) je w misce. Rozbiła jajko, dosypała mąki i wymieszała. Na koniec dodała oregano. Gdy masa łatwo dała się formować Ona... chyba pranie rozwiesiła, a później zaczęła ciasto formować na kształt walca (choć zdjęcie wcale tego nie udowadnia;)), co jakiś czas podsypując mąką.


Kroiła je w paski i wrzucała do osolonej wody.


Gdy wypłynęły - wyjmowała je. Połowę zamroziła, resztę Ona i Ona zjedli na obiad.
On rozpływał się nad kopytkami, podczas gdy one rozpływały się w Ich ustach.


Przepis bierze udział w akcji:
Potrawy 
rozgrzewające

poniedziałek, 24 października 2011

Jak po maśle

Masło czosnkowo-koperkowe to numer obowiązkowy do chleba pieczonego na grillu i do domowych bułeczek. A skoro już w domu zawitał chleb, musiało się pojawić także to łatwe i aromatyczne smarowidło.



Składniki
10 dag masła
3 łyżeczki koperku
1 łyżeczka granulowanego czosnku
1 łyżeczka soli



Ona miękkie masło wymieszała z resztą składników i posmarowała kromkę ciepłego jeszcze chleba:)